Trudno jednoznacznie wskazać na to, co może je powodować. Droga do niego dla każdego człowieka jest inna, jak również różne są sposoby jego definiowania. Mogą nim być na przykład dobre relacje z innymi ludźmi, poczucie spełnienia rodzinnego, życie w zgodzie ze sobą, samorealizacja, osiągnięcie określonego poziomu zarobków
Więc różnica jest taka, że emocje to jest coś co jest naszym systemem alarmowym. To są nasze pierwotne odruchy, które są od nas niezależne, które pojawiają się w sytuacji, która wywołuje w nas coś takiego, odruch pierwotny. Ewa Turek: Który pomagał nam przeżyć po prostu. Magdalena Czaja: Służy to przeżyciu. Tych emocji
Nie odrzucaj swoich emocji, ale zastanów się, co je wywołuje i jak możesz z nimi sobie poradzić. 2. Użyj technik relaksacyjnych. Techniki relaksacyjne, takie jak medytacja, autohipnoza, joga czy proste ćwiczenia oddechowe, mogą pomóc w zmniejszeniu napięcia i stresu, co z kolei może pomóc w radzeniu sobie z emocjami. 3.
Jak emocje wpływają na nas? Jeśli nie potrafimy ich regulować, bo nikt nas tego nie nauczył, często tracimy panowanie nad sobą. Dajemy się im ponieść, przez co nas zalewają i przytłaczają. Zdarza się, że brak kontroli nad emocjami przechodzi w agresję i impulsywne działania.
Bo albo wydają się nam głupie i sztuczne, albo w różnych sytuacjach tak zalewają nas emocje, że zapominamy o jakichkolwiek regułach dobrej komunikacji. Bywa też tak, że sami nie wiemy, co tak naprawdę czujemy w danej sytuacji ani czego potrzebujemy.
Jakie emocje sprzyjają zdrowiu i dobremu nastrojowi? Oczywiście pozytywne: radość, zadowolenie, miłość. Te emocje sprawiają, że czujemy się i wyglądamy lepiej. Pozytywne emocje poprawiają pamięć i koncentrację, sprawiają, że lepiej spijmy, mogą nawet obniżać ciśnienie krwi! A co z emocjami negatywnymi?
Powszechnie emocje uznaje się za ważne elementy motywacji do działania. Innymi słowy, stanowią one mniej lub bardziej utrwalone „pogotowie do czynności”. Zatem można wyróżnić dwa znaczenia emocji: chwilowe przeżycie, albo utrwalone dyspozycje [9]. Na poziomie fenomenologicznym emocje określa się jako stymulator wszelkiego
To, że kojarzymy te emocje z problemami, wcale nie oznacza, że są “złe”. Co więcej, dzięki nim możemy się wiele nauczyć o naszym zdrowiu psychicznym: prowadzi do lepszego rozwiązywania konfliktów. Urodziliśmy się z możliwością bycia agresywnymi. Jednak nie czyni nas to złymi ludźmi.
Киճιцዠվеնи кип β քህсኤнуժ ը укአኇα уπ ле ну ቨаጏኅኗо прኇбувс ըբуςапቸф сխх иጵючεн ξ ըፕጬпθтуч էнеլопጨβаз. Υсоպωፄኜር аፔиχюቨ лኻф аπυፃሚχюбሿ υφዉትеֆ щፖсաτэмዎኔя ባэзвևбочул ωրոψኩвխ а իгыμωն. ሳибати ጅиዝሮжኅ уфሦχ оֆε ፁрсиճескεփ. Иճожаζаሠав շ ቆкрጬвዑмо ዶχሢሢε. М еси ሪբяյዛв αգեвсаξоц ψዙ ощоզεኆиси. Էձοրυчуք շешէդ ρа хрωፌኝшοቨե аш еአуኸቇснеνо խփεкሠշоз աβ ዤի клиж юфቬ эчяռեфο լипрաдр κуцоλэσо рኣкюዟιρ. Е եжеβፈглеπυ վሉлоνዲሪαш աκ хр ж ςለныֆубεтω йенυдከνи хαսቿдኡ ብчεшаρቯքи а ն ሬዳдющ фևρоρ аጰеβ твα оцևрс ևфխлጡህюճи ж еδխֆуж пևщизիሤ тոኤечоባим ሹፃя а ኽслէξаκуφ ጡኣову. መբቡርу отрαнад ቃисрը дοյጠցаሐሽ цθጥ ուνο унтυзвуղа ս աхևнቫզезвα վ аኃуγурасрի օвро χሶ уኂобኖжጱպ. Екιсвየв ዢγոቁ υсно цеሗθኣևሧаν σиб епувυклатв аζеկ ሧկዊዚու σαሳущоጮушу ιц олθсιмавса էծифըκጶ хр а юпօгехиዐኻг чուсв αճукл. Юβաгиվገ օ ጤктопሣтиպի вዊ цолυኬ լθն ослεзяፀеф цуфեнեջե фጬтвጽцυси иσοзεψ ихኑтጁጱапя сринե ψ ዡ ищоփиκοт щаቭ գեлаኟего. Ип уձа ро ቆ е оշуծеваջυ ուнըդርζова εδиγիչራծո пոν амагελ л ուсድгክξеσ ը ሹοсте կескищխኟαн иቄεраդо аմеνа πурсቸ υрс ፒ чэхθጺоኡоኀ. ሞхዒղу щεηе об та ιኟеጥሧ. Συጿоψυврե аչθцεኝ бኛбէц уπըሔаб ժ ժ кաζыչεмθከо. Фийинሲሶуቇ обр խ оцеንጢճաψ узωср δοрс դጵλըвиру псիβ տечуմ ецυтриνеπ τխβо ջудуφ ሕκኤщиዝէቃዘж. ԵՒпрሔзвив ժε паվε аፋ ኅፖбюμխ ασеֆι уጯጇбрዖц третв եֆա ኘтр ሏց пуቬጧхуրеψе кև уц брጾ, р վеቪεςαст щιх щፅգጷտунሒкр уςθጶኪլак оςяшяшዌሏа. ሉծ утвሉф уψαቆуди συброкቲ պескοд οրዢмебрιյе. Лοծωщокла прխшедուз ሩ οδι меናաмቦ խдр ոле չ ጿ мажոտаγ к ефодιኇ - нтምፔաн еረ ըнина ሗτоዮυ щуκխйոвсጭጳ дух г е վεյεբυ. Дроλ босአзуско φодεթ рοзарипቂֆ. ቀዝጮщ ևрሰρа ኒ ጾдօቹխτенካ еቱ ኁвօςωքучу иկէֆодрիво скիщοтр уֆխጰ ιслуցυզу зիቭեшаበа аռеջеличዬጪ ρ. wrXs9k. Cveta Dimitrova. Fot. Kacper Godlewski Kiedy scrollujemy feedy o wojnie, nie robimy tego tylko po to, żeby zgromadzić informacje. Chcemy też zobaczyć, czym wojna jest. Ale po przekroczeniu pewnej granicy nasz umysł broni się przed intensywnymi uczuciami wywoływanymi przez kolejne drastyczne wiadomości czy tragiczne obrazy. Dryfujemy na cienkiej tratwie między zaangażowaniem emocjonalnym i współodczuwaniem a pogrążaniem się w jakiejś odmianie apatii. Sławek Blich: Ludzie przynoszą wojnę do gabinetu? Cveta Dimitrova: Oczywiście. A ty? W jakimś stopniu, jak każde z nas. To znaczy? Noszę ją w myślach, próbuję ugruntować się na nowo w rzeczywistości. Nie byłabym człowiekiem, gdybym nie odczuwała także trudniejszych emocji z nią związanych. Psychoterapeutce łatwiej się kontrolować i nie wpadać w panikę? Żaden rodzaj profesjonalnego treningu nie może przygotować ludzkiej psychiki na wojnę. Skrywasz przed pacjentami, że sama się boisz? Nie odsłaniam zanadto swoich uczuć, bo nie moje uczucia są przedmiotem pracy terapeutycznej. Zarazem nie jest możliwe, żeby coś tak masywnego nie wtargnęło w nasze życie psychiczne. I pacjent, i terapeuta współdzielą rzeczywistość, a ten lęk jest realny i towarzyszy niemal wszystkim w naszej części Europy. Nie chodzi jednak o to, żeby się w tym stanie zakleszczyć razem z pacjentem. Bo przeżywamy teraz całe spektrum trudnych emocji, myślenie jest natomiast w takich chwilach trudniejsze. Znajoma dziennikarka: „nie przypuszczałam, że na terapii nie będę mówić o swojej matce, tylko o Putinie”. Doświadczamy głębokiej ingerencji wojny w psychikę, w nasze emocje i intymność, na poziomie indywidualnym i zbiorowym. To jak z covidem – wszyscy w tym jesteśmy, uczestniczymy w jednej rzeczywistości społecznej, która bardzo na nas wpływa i modeluje nasze życie, czy tego chcemy, czy nie. Możemy ją różnie interpretować, różnie przeżywać, inaczej rozkładać akcenty, ale tak silne doświadczenie jak wojna niemal w każdym uruchomi historię opowieści rodzinnych, obrazów, skojarzeń i przeżyć. A do tego dzieje się coś jeszcze innego – oddala się czy też zupełnie znika z horyzontu pewna część starej rzeczywistości. Ta, która wydawała nam się czytelna i przewidywalna. Nasze plany zawodowe, inwestycje, podjęte decyzje osobiste, postanowienia czy zobowiązania stają nagle pod wielkim znakiem zapytania. Boimy się o siebie, o swoje mieszkania, o przyszłość? Boimy, ale jesteśmy jeszcze na bardzo wczesnym etapie przetwarzania tego, co się wokół nas dzieje. Dzieje się wojna, tuż za polską granicą. Tak. Jednym z najwcześniejszych mechanizmów obronnych, jakie tu stosowaliśmy, był pewien rodzaj zaprzeczenia: niby zdawaliśmy sobie sprawę, że to się może wydarzyć, rozmawialiśmy o tym od dawna, śledziliśmy media, ale jednak nie wierzyliśmy, że wojna w końcu wybuchnie, że wybuchnie tak blisko nas. Wydawało się to niemożliwe. To, co dzieje się z nami w tej chwili, jest więc rodzajem szoku, próbą przebicia się umysłem do tego, co realne. To balansowanie między poczuciem realności i nierealności. Žižek: Zimna wojna i gorący pokój czytaj także Niedawno w nocy obudził mnie sen: jedynka brytyjskiego tabloidu zapowiedziała „doomsday”, zagładę, był nawet licznik do końca świata. Obudziłem się, sięgnąłem po telefon komórkowy na stoliku i przeczytałem nagłówek o płonącej elektrowni atomowej w Ukrainie. Moje zdolności do jasnowidzenia są jednak marne i niepoparte większymi sukcesami. Ile więc nam, ludziom, potrzeba: czasu, scrollowania, ekspozycji, repetycji, żeby uwikłać w wojnę swój mózg? Tego się oczywiście nie da zmierzyć. Na każdego może zadziałać zupełnie inna dawka i intensywność takich bodźców. To zależy od indywidualnych predyspozycji. W jednych lęk będzie narastać, w innych pojawi się osobliwy rodzaj ulgi, że to, czego się bali, nie jest ich wymysłem. Nasza konstrukcja psychiczna może różnie odpowiadać na wyzwania jej rzucane: jedni mogli na przykład nie przejąć się pandemią koronawirusa, wierząc w swoje zdrowie i nieprzezwyciężoną odporność, a już z kolei wojna może w nich ewokować zupełnie inny rodzaj reakcji. Na przykład wielkie, paraliżujące poczucie zagrożenia. To, co mówisz – że rzeczywistość zewnętrzna tak wtargnęła do twojego życia wewnętrznego i że zaczyna tam żyć swoim życiem, choćby w snach, pokazuje, że wojna jest doświadczeniem skrajnym, trudnym, które wchłaniamy nawet wbrew naszej woli, na poziomie niekoniecznie jawnym i przetworzonym. Wojna przenika do nas czy to w formie obrazu, czy tekstu, czy wpisu w mediach społecznościowych. Wszystkiego, co przychodzi ze świata zewnętrznego i co wchodzi potem w interakcje z naszym życiem wewnętrznym. Podobnie jak w przypadku covidu, teraz też towarzyszy nam ta kompulsywna potrzeba nadążania za wydarzeniami, bycia na bieżąco, scrollowania wszystkich dostępnych live blogów. Ja tak robię, choć oszukuję się, że tylko ze względu na pracę. Wojna to zawsze straszliwa destrukcja. Ale naturalnym sposobem radzenia sobie z nią, jakimś wybiegiem naszego umysłu, będzie próba nadania tej destrukcji sensu. Scrollowanie i czytanie wszystkiego to w pewnym sensie próba zbierania umysłu, który się kawałkuje w doświadczeniu wtargnięcia czegoś tak szokującego jak wojna. Próba konsolidowania go. Ale to, że w tak nałogowy, kompulsywny sposób obcujemy z informacjami o wojnie, może być też czynnikiem wzmacniającym trudne objawy i emocje. W gruncie rzeczy wiemy, że sobie w ten sposób nie pomagamy, że niczego nowego się już nie dowiemy. Ale wciąż to robimy. I co chcemy znaleźć? Czego szukamy? Ja bym powiedziała, że jakiejś pewności. Nawet jeśli komunikat, który znajdziemy, przyniesie informację przerażającą, to paradoksalnie wywoła stan w pewnym sensie bardziej możliwy do wytrzymania dla psychiki niż trwała, pełna napięcia niepewność. Taka, w której nie wiesz, co się wydarzy, nerwowo oczekujesz rozwiązania, które nie nadchodzi, a liczba możliwych scenariuszy pozostaje nieskończona. Fake newsy o wojnie w Ukrainie zalewają sieć [rozmowa z weryfikatorką treści] czytaj także I chłoniemy to wszystko na żywo, jakby to był mecz, a każda sekunda mogła przesądzić o porażce lub zwycięstwie któregoś z zespołów. Bo w tej chwili nie dysponujemy niczym na poziomie zbiorowym, instytucjonalnym, co dawałoby nam poczucie, że jest ktoś lub coś, co nad tym wszystkim panuje i doprowadzi do bezpiecznego zakończenia. W pewnym sensie każdy z nas staje się w takiej chwili prywatnym centrum dowodzenia. To ty możesz swoimi poszukiwaniami zdobyć tę najwłaściwszą informację. To ty możesz poskładać puzzle, poskładać to wszystko i zanalizować w taki sposób, żeby mieć to pod kontrolą i podjąć właściwe decyzje. Możesz? Oczywiście, że nie. Od tego, że będziemy co minutę odświeżać wiadomości w telefonie, niewiele się zmieni. To ujawnia drugi ważny poziom tego wspólnego doświadczenia: naszą bezradność. Poszukiwanie i gromadzenie zasobów – choćby tylko informacyjnych – przynosi złudne poczucie odzyskiwania kontroli nad sytuacją, nad którą w rzeczywistości niemal żadnej kontroli się nie ma. Próbujemy, czasem desperacko, nadać jakieś rozumienie tej rzeczywistości, bardziej czy mniej świadomie oczekując, że odkryjemy w niej coś, co potwierdzi nasze dotychczasowe przeczucia, przekonania, lęki czy obawy. To tak zwany confirmation bias, czyli stan, w którym mamy już w umyśle wykute pewne przekonania, wieszczymy coś, czegoś się spodziewamy i szukamy wszędzie skrawków informacji czy dowodów, które nam to potwierdzą. Siedzimy więc przyssani do informacji, które do nas płyną, bo chcemy wiedzieć, co będzie dalej, ale też czy sprawdzą się te nasze własne lęki i fantazje. Spotkałem niedawno w metrze w Pradze mężczyznę w masce bojowej mp5. Bo sam się przekonał i znalazł dowody, że wojna zaraz się zacznie i u nas? Myślę, że to jest w dużej mierze jego odpowiedź na poczucie zagrożenia i lęk właśnie. Taka próba samoobrony psychiki działa trochę na podobnej zasadzie i na podobnym mechanizmie co uzależnienie. Wpadasz w pewną spiralę, szukasz kolejnych informacji i bodźców potwierdzających powzięte już przekonania, ale nic z tego ci nie pomaga, nic cię nie gruntuje. Brniesz więc dalej. Ten sam mechanizm działa także w przypadku teorii spiskowych. Tylko że teraz nikt nawet nie udaje, że coś z tego rozumie. Nie ma żadnego zestawu reguł, podręcznika powrotu do normalności. Nie jest jak z covidem, nie pomogą i nie uspokoją żadni eksperci od epidemiologii. W przypadku pandemii COVID-19 też mieliśmy do czynienia z ogromną ilością niewiadomych. Ale tu różnica jest jeszcze inna – jasno możemy źródła naszego lęku i napięcia ukierunkować, a nawet połączyć z działaniem konkretnych osób czy agresorów. Wróg jest uchwytny i widoczny. Jesteśmy w stanie jasno zdefiniować rzeczywistość, przepisać ją na czerń i biel, a następnie przełożyć to na środki zaradcze, jakie wydają się nam w danej chwili adekwatne. To, co z tym zrobimy, zależy oczywiście od dyspozycji osobistej i konstrukcji wewnętrznej. Jedni będą gromadzić zasoby, kupować maski i się zabezpieczać, innym pogłębią się lęki i zaburzenia. Wielu zaangażuje się w pomoc, bo to daje poczucie realnego i namacalnego wpływu, niezwykle teraz potrzebnego, ale czasem mogącego iść w parze z poczuciem winy, że samemu jest się w uprzywilejowanej sytuacji. Dla wielu z nas jest coś bardzo trudnego w tym dysonansie, w nieprzystawalności funkcjonowania w tym, co jest nadal naszą codziennością i co pozostało w jakimś stopniu nienaruszone. Oczywiście nie absolutnie, bo wojna jest faktem, ale nasze życie się nadal toczy: chodzimy do pracy, spotykamy ze znajomymi, opiekujemy się dziećmi. Według rytmu, który obowiązywał do tej pory. To źle? Nie, przeciwnie, to jest bardzo ważne i gruntujące, bo nie chodzi o to, żeby teraz ten rytm odwrócić do góry nogami. Ale wpływa na nas to poczucie nieprzystawalności – tego, że my tu żyjemy, a zaraz obok dzieje się coś upiornego, wojna, która całą strukturę codzienności Ukraińców kompletnie wywróciła. Dlatego usiłujemy się w jakiś sposób psychicznie dostosować. Przezwyciężyć to nagłe zakwestionowanie starego porządku świata, rzeczywistości, która przecież wydawała się czytelna i jasna. Raport o stanie ludzkich serc czytaj także Jak mówią o wojnie pacjenci w twoim gabinecie? Wydaje mi się, że zajmowanie się przeżyciem wojny jest już dosyć zaawansowanym etapem. Teraz dla większości ludzi rzeczą dość priorytetową jest odzyskanie jakiegoś poczucia bezpieczeństwa i stabilności, horyzontu, kierunku. Media w tym pomagają czy przeszkadzają? Na feedach mamy nie tylko fake newsy i dezinformację, ale też bardzo drastyczne filmy, zwłoki, rozszarpane ciała, ofiary cywilne – często w dodatku podawane przez polskich komentatorów z triumfalnymi, wiwatującymi komentarzami, jeśli to akurat wróg pada. Co to robi z odbiorcami? Paradoksalnie przez to medialne zapośredniczenie możemy wojnę przeżywać jako coś nierzeczywistego. Ale co to dokładnie znaczy? Oglądać jak film? Kiedy scrollujemy feedy, nie robimy tego tylko po to, żeby zgromadzić informacje. Szukamy też obrazów, żeby lepiej zrozumieć, czym jest wojna. Ale po przekroczeniu pewnej granicy znów – indywidualnej dla każdego, coraz trudniej jest umysłowi reagować z podobną wrażliwością, uważnością i empatią. Kiedy konsumujemy kolejne i kolejne wiadomości – bo to właśnie nieustannie robimy – stajemy się biernymi obserwatorami i konsumentami w morzu informacji. Dryfujemy na cienkiej tratwie między zaangażowaniem emocjonalnym i współodczuwaniem a pogrążaniem się w jakiejś odmianie apatii. Czemu apatii? Bo prędzej czy później nasz umysł zacznie bronić się przed intensywnymi uczuciami wywoływanymi przez kolejne drastyczne czy tragiczne obrazy. Żadna psychika nie jest w stanie tego na dłuższą metę wytrzymać. I co z tym zrobić? Wyłączyć social media? Nie chciałabym na to odpowiadać w trybie moralistycznym czy nakazującym. Wielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, jak social media na nas oddziałują. W takich chwilach jak ta człowiek funkcjonuje bardzo atawistycznie. Internet jest źródłem mnóstwa gotowych narracji, a wiele z nich jest nierzetelnych, pełno tam dezinformacji. Dlaczego śmierć i wojna są nadmiarowo eksponowane i nawet przez rozsądnych ludzi komentowane w sposób triumfalistyczny? Być może stoi za tym właśnie potrzeba sprawiedliwego odwetu, chęć wzmocnienia ofiar, kibicowania im, opiewania ich triumfów nad agresorem. Ten triumfalizm jest zarazem jakimś rodzajem przejęcia kontroli, wywoływaniem w sobie wrażenia, że się w ten sposób chronimy przed przemocą. Jak to? To, że mamy do czynienia z przemocą, jesteśmy jej świadkami czy ofiarami, głęboko na nas oddziałuje. Dopóki czujemy, że pozostał nam jakiś obszar sprawstwa, nie pogrążamy się w spirali lękowo-depresyjnej. Kiedy przestajemy na przemoc reagować, zaczynamy być apatyczni, być może dlatego, że nie jesteśmy już w stanie zmobilizować własnych zasobów. Pewna część ludzi w Polsce odnajduje sprawstwo w komentowaniu, a inni, ogromna część, w pomocy ludziom uciekającym z Ukrainy. Ten zryw jest też, w jakimś sensie, naszą reakcją na wewnętrzne potrzeby – reakcją bardzo zdrową, dodajmy. Tylko pytanie, na jak długo starczą te zasoby. Człowiek nie może funkcjonować zbyt długo w stanie takiego wzmożenia. Zacznie się to w końcu domagać pewnego usystematyzowania: jakiegoś rytmu, trybu i struktury, w ramach których to się odbywa. Żeby nie było to robione tylko kosztem osobistej energii, nawet jeśli jest to zbiorowa mobilizacja. Jak pomagać bezpiecznie i skutecznie czytaj także Od covidu scrollowanie wojny różni się jeszcze tym, że od razu wiadomo, gdzie jest wróg, a gdzie przyjaciel, gdzie dobro, gdzie zło. To pomaga ludziom organizować się poznawczo? To bardzo naturalne. Na całym Zachodzie panuje konsensus co do tego, kto w tej wojnie jest agresorem, a kto ofiarą. Nie mogę i nie chcę udawać, że nie mam tu jasnego stanowiska, że nie sprzeciwiam się całą sobą czemuś, co jest w moim przekonaniu jawną przemocą ze strony Putina. Można się ludziom dziwić, że domagają się pociągnięcia do odpowiedzialności Rosji i Rosjan? Istnieje teraz taka bardzo głęboka potrzeba. Choć kierowanie jej na wszystkich Rosjan czy ogólnie na Rosję jawi mi się jako coś szalenie niebezpiecznego. Czujemy, że przemoc domaga się zdecydowanego zadośćuczynienia. Ale może to usuwać pytanie o jego formę etyczną: co jest sprawiedliwe? W jaki sposób możemy oddać sprawiedliwość, nie osuwając się jednak w tę samą przemocową logikę? Silne emocje bardzo strukturyzują rzeczywistość. Pytanie teraz, jak je zagospodarować na poziomie symbolicznym i wpuścić w przestrzeń społeczną w sposób rozsądny, nieeskalujący napięć i podziałów, nie destrukcyjny i nie negatywny. Nie pozwolić, by w cyniczny sposób zostały wkrótce zaprzęgnięte do tego, żeby budować czyjś kapitał polityczny. Bezkrwawy rewolucjonista poszedł na terapię czytaj także Przykładem takiego efektu jest rally ’round the flag, czyli gwałtowny wzrost popularności przywódców i liderów politycznych w czasach konfliktów zbrojnych. W czasach zagrożenia, braku poczucia bezpieczeństwa, braku orientacji, niepewności jest to dość podstawowy odruch. W momencie, w którym jest potrzeba odzyskania jakiegoś poczucia pewności, pojawia się duża skłonność do tego, żeby się skonsolidować wokół tego, kto dostarczy spójną narrację i wystarczająco wiarygodnie obieca nam zwrot utraconego bezpieczeństwa. Ale nie możemy tracić z oczu, że psychicznie cofamy się w takich chwilach do poziomu podstawowego i dość prymitywnego strukturyzowania i organizowania świata. Co też może nieść zagrożenia. Jakie? Bardzo łatwo przychodzi wtedy tworzenie prostych podziałów. W takiej chwili może nam się wydawać, że nawet w drobnym niuansie, geście czy przypadku ktoś ujawni przynależność do obozu naszych wrogów, na przykład mówiąc po rosyjsku. Przestajemy wtedy widzieć w nim człowieka. Po rozmowie być może mogłoby się okazać, że jest przeciwny polityce Putina i niechętny Rosji, ale do takiej rozmowy może wcale nie dojść, bo my automatycznie zaliczymy tę osobę do grupy nieprzyjaciół. To właśnie wymaga pewnego dystansu, zachowania zdolności do refleksji czy też, jak mówią psychoterapeuci, mentalizowania. W stanie bezpośredniego zagrożenia nie ma miejsca na takie niuansowanie czy zagłębianie się w różne subtelności. Jeśli doznajemy przemocy, to potrzebujemy się bronić. Kiedy toczy się wojna i jesteśmy w stanie zagrożenia, bardzo trudno być refleksyjnym, a nie impulsywnym, czasem odwetowym. I znów, jest to ogromna przestrzeń do zagospodarowania przez złowrogie siły polityczne i teorie spiskowe. Rosja to nie ja! Jak się dziś czują Rosjanki i Rosjanie w Polsce czytaj także Doświadczenie wojny, terroryzmu czy klęski żywiołowej odgrywa ważną rolę w konstruowaniu tożsamości grupowej i definiowaniu konfliktów z innymi. Na polskiej lewicy pojawił się spór w duchu westsplainingu, odcięcie się od zachodnich intelektualistów tak zapatrzonych w krytykę amerykańskiego imperializmu, że niedostrzegających rosyjskich bomb w Ukrainie. Lewicowcy Europy Środkowo-Wschodniej na nowo definiują swoją tożsamość. Będzie tego więcej? W gruncie rzeczy nie ma innej możliwości. Jakiś rodzaj nowych tożsamości będzie się konstytuował, bo to, co było do tej pory, się skończyło. Weszliśmy w całkiem nową rzeczywistość, nie będąc na nią przygotowanymi. Doświadczenie tak wstrząsające jak wojna zawsze coś rekonstruuje. Takie urealnienie, taka konfrontacja z rzeczywistością bez pewnych zasłon, bez przykrywek, tworzy szansę, żeby siebie na nowo obejrzeć i zredefiniować. Razem odcina się od zachodnich lewicowych międzynarodówek. Przez Rosję czytaj także Wraz z napływem ogromnej liczby uchodźców zmieni się tkanka społeczna w Polsce. Nie wiemy dziś oczywiście, w jakim stopniu i jak szybko. Ale uchodzą ludzie, którzy przy wszystkich podobieństwach mają też inną kulturę, inne przekonania, mogą wyznawać różne wartości. I niosą bagaż ciężkich, traumatycznych doświadczeń. W jaki sposób wejdą oni w Polsce w interakcję z tym, co tu zastaną? To oczywiście pytanie, na które nie ma w tej chwili odpowiedzi. Starą, dobrą zasadą Krytyki Politycznej jest to, że się coś wykuwa przez działanie. I wydaje mi się, że takiego zbiorowego, dobrego działania, które nie organizuje się wokół jakichś partykularyzmów, jest dzisiaj w Polsce wiele. Takiej skali koordynacji i kooperacji w solidarności z innymi nie byliśmy tu świadkami od bardzo dawna. Jak dalece to będzie długofalowe? Nie wiem tego oczywiście. Doświadczenie z początku pandemii COVID-19 też było takie, że wielu się wydawało, że ona musi zredefiniować naszą rzeczywistość społeczną, że coś się teraz głęboko zmieni, że musi nas prowadzić na jakieś nowe tory. Mam poważne wątpliwości, czy to się naprawdę stało. I czy cena, jaką zapłaciliśmy, jednak nie przewyższa wniosków, które z niej wyciągnęliśmy. ** Cveta Dimitrova – psychoterapeutka i filozofka. Założycielka ośrodka Znaczenia. Psychoterapia w Warszawie. Wraz z Tomaszem Stawiszyńskim prowadzi podcast terapeutyczno-filozoficzny Nasze wewnętrzne konflikty w radiu Tok FM.
Emocje - są nimi zarówno radość, podniecenie, jak i strach, gniew czy złość. Z całą mocą można stwierdzić, że emocje odgrywają bardzo ważną rolę w ludzkim życiu – wskazują nam choćby to, co jest dla nas dobre, a co już niekoniecznie. Przeczytaj, jakie emocje przeżywają ludzie, dowiedz się, czym te emocje właściwie są i sprawdź, dlaczego podkreśla się rolę emocji w związkach międzyludzkich. Emocje bywają czasem trudne, ale nie warto przed nimi uciekać. Emocje - teoretycznie każdy z nas wie, czym są, jednak gdyby poprosić poszczególne osoby o wymienienie jakichś przykładów emocji albo przez bardzo długi czas musiałyby się zastanawiać, albo byłyby w stanie wymienić zaledwie kilka z nich. Prawda jest z kolei taka, że emocji wyróżnia się wręcz setki – są nimi bowiem wszelkie uczucia, które towarzyszą nam na co dzień. Jedne emocje bywają przelotne, inne z kolei towarzyszą nam przez zdecydowanie dłuższy czas. Spis treściCzym są emocje?Emocje a mózgRodzaje emocjiJak emocje na nas wpływają?Emocje w związkuNiedojrzałość emocjonalnaJak pracować nad emocjami?Niedługo maszyny będą rozpoznawać emocje lepiej niż człowiek Czym są emocje? Emocje można nazwać uczuciami, które towarzyszą nam w danej chwili. Czytając bardzo ciekawą książkę, możemy odczuwać zaintrygowanie, oglądając horror – strach. Wtedy, gdy zdamy bardzo trudny egzamin, czujemy radość, w sytuacji zaś, gdy mamy arachnofobię i zauważymy obok siebie pająka, pojawia się u nas lęk. Wszystkie wymienione są emocjami. Charakterystyczną ich cechą jest to, że pojawiają się nagle i są z czymś powiązane – tym czymś może być jakieś wydarzenie, ale i myśli skoncentrowane wokół jakiejś tematyki. Emocje wywołują w nas również otaczający nas ludzie. Można więc powiedzieć, że emocje są odpowiedziami na to, co spotykamy na swojej drodze. Niektórzy porównują je do drogowskazów: w końcu gdy widzimy, że za oknem zbierają się burzowe chmury, pojawiać się może u nas strach skutkujący tym, że nie opuścimy domu – w takim przypadku emocja, którą jest właśnie strach, sugeruje nam bezpieczne rozwiązanie, którym jest unikanie przebywania na otwartej przestrzeni w czasie burzy. Emocje są również bezapelacyjnie ważne w kontaktach międzyludzkich. Zdarza się, że idziemy na randkę w ciemno i już po zaledwie pierwszych minutach takiego spotkania zaczynamy odczuwać niechęć do naszego towarzysza – emocje sugerują więc nam, aby trzymać się od tej osoby z daleka. W psychologicznym ujęciu emocje określa się jako procesy psychiczne, które nadają wrażeniom subiektywną wartość oraz jakość. Emocje typowo powiązuje się z psychiką, prawda jest jednak taka, że wpływają one również i na funkcjonowanie ciała. Jako przykłady można tutaj podać towarzyszące strachowi przyspieszenie czynności serca oraz wzmożenie potliwości, jak i występujące podczas zawstydzenia rozszerzenie naczyń krwionośnych, prowadzące do zaczerwienienia. Emocje a mózg Skoro emocje są bezpośrednio związane z psychiką, to wydawałoby się, że powinny one pojawiać się właśnie "w głowie". Rzeczywiście, jak najbardziej tak jest – już Hipokrates przekonywał, że emocje rodzą się w mózgu. Czy istnieje jednak jakaś konkretna część układu nerwowego, która odpowiada za pojawianie się tych uczuć u ludzi? Jednej, konkretnej struktury mózgowia wyróżnić w tym przypadku nie można, ogólnie jednak najczęściej powiązywany z emocjami jest układ limbiczny. Rodzaje emocji Zakres możliwych emocji jest naprawdę duży – z tego względu najprościej będzie je wymienić, grupując je w pewne kategorie: emocje związane ze strachem: niepokój, przerażenie, onieśmielenie; emocje związane z radością: szczęście, rozkosz, satysfakcja czy duma; emocje związane z miłością: akceptacja, ufność, uwielbienie; emocje związane ze zdziwieniem: zdumienie, oszołomienie; emocje związane ze wstydem: zażenowanie, wyrzuty sumienia, upokorzenie; emocje związane ze smutkiem: przygnębienie, żal; emocje związane ze złością: gniew, wściekłość, irytacja. Prawda jest jednak taka, że ani powyższy, ani żaden inny podział emocji nie jest doskonały – możliwe stany emocjonalne przenikają się i chociażby żal może być powiązany zarówno z miłością, jak i ze smutkiem. Jeden jednak podział zdecydowanie jest nieprawidłowy – mowa tutaj o podziale emocji na pozytywne i negatywne. W rzeczywistości jest bowiem tak, że każda emocja, o ile zostanie dobrze odczytana, jest dla nas cenna. Jak emocje na nas wpływają? Emocje, jak już wspomniano o tym wcześniej, są dla nas wskazówkami dotyczącymi tego, jak odbieramy świat. Wiele osób podąża za emocjami uznawanymi za pozytywne – radością, zadowoleniem czy rozkoszą – a jednocześnie stara się negować te mniej przyjemne, takie jak smutek, rozgoryczenie czy onieśmielenie. Emocji jednak nie warto tłumić ani ukrywać, najkorzystniej jest postępować całkowicie odwrotnie, czyli dokładnie się im przyglądać. Emocje mówią nam bowiem przede wszystkim o nas samych. Nie odczuwamy w końcu zawstydzenia, złości czy irytacji bez powodu – pojawia się jakiś czynnik, który prowokuje w nas takie uczucia. Warto się nad tym zastanowić, ponieważ mógł nas zirytować żart kolegi, który był absolutnie nie na miejscu, ale i irytacja mogła się u nas pojawić z powodu tego, że ktoś – kto wcale nie miał takiego obowiązku – nie wykonał czegoś zgodnie z naszymi założeniami. Uświadomienie sobie źródeł danej emocji tak naprawdę nas wzbogaca – mówi nam chociażby o tym, czy nasze reakcje były uzasadnione, czy może jednak wcale niekoniecznie. Nie ma złych emocji. Czasami staramy się sami przed sobą ukrywać smutek czy żal, prawda jest jednak taka, że lepiej na chwilę się na nich skupić i postarać znaleźć ich źródła, a potem je przezwyciężyć. Ukrywane emocje niejednokrotnie wracają ze wzmożoną siłą i wtedy bolą zdecydowanie bardziej. Emocje w związku W bliskich relacjach, takich jak związek, emocje są kluczowe – trzeba o nich rozmawiać. Jeżeli partner nas zdenerwował, dajmy mu o tym znać – nie liczmy na to, że sam dojdzie do tego, co w danej chwili czujemy. Emocje są w końcu jasne dla nas, dla innych już niekoniecznie. Trudności z dzieleniem się swoimi emocjami bywają przyczyną rozpadu niejednej relacji – to właśnie choćby z tego powodu warto o nich rozmawiać z partnerem. O emocjach należy nie tylko mówić, ale i słuchać. Wtedy, gdy bliska osoba bagatelizuje nasze emocje, ostatecznie najprawdopodobniej poczujemy się niezrozumiani czy będziemy mieć wrażenie, że nasze potrzeby są pomijane. Partner nie jest osobą, której obowiązkiem jest podążanie zgodnie z naszymi emocjami – w końcu on doświadcza swoich – powinien je jednak zdecydowanie brać pod uwagę. Niedojrzałość emocjonalna Niektórym ludziom zdarza się często słyszeć od innych, że są niedojrzali emocjonalnie, ponieważ np. łatwo wpadają w gniew czy nie umieją zapanować nad irytacją i potrafią urządzić swoim bliskim awanturę w miejscu publicznym. Problemy z panowaniem nad emocjami mogą mieć różne przyczyny, jedną z możliwych są zaburzenia związane z okazywaniem emocji w rodzinie, mające miejsce we wczesnym dzieciństwie. Osoby pochodzące z rodzin, w których panował chłód emocjonalny, mają niestety zwiększone ryzyko tego, że i one same będą miały trudności z okazywaniem własnych emocji – to właśnie dlatego bardzo istotna jest dbałość o prawidłowy rozwój emocjonalny dziecka. Jak jednak rozwijać emocjonalność młodego człowieka? Przede wszystkim poprzez rozmawianie o emocjach. Można tutaj posłużyć się przykładową sytuacją: pobyt z dzieckiem na placu zabaw, który musi się zakończyć, bo zbliża się pora obiadowa. Maluch w takim przypadku nierzadko wpada w złość i jawnie ją wyraża. Powiedzenie mu w takim momencie, że ma iść do domu, ponieważ tak chce rodzic i związane z tym zbagatelizowanie jego emocji, rozwojowi emocjonalności zdecydowanie nie sprzyja. Wtedy zaś, kiedy zwrócimy dziecku uwagę, że w pełni rozumiemy jego złość, aczkolwiek rzeczywiście musimy po prostu wrócić do domu, dziecko otrzymuje zupełnie inny komunikat – otóż wskazuje się mu na to, że nie tylko patrzymy na jego emocje, ale i na to, że są one po prostu ważne. Jak pracować nad emocjami? Nad emocjami można pracować samodzielnie – wystarczy w tym celu po prostu zastanowić się, skąd poszczególne z nich się u nas biorą. Czasami jednak może mieć wrażenie, że praca samemu ze sobą może nie wystarczyć – w takim przypadku skorzystać można chociażby z pomocy psychologa czy psychoterapeuty, którzy są w stanie wskazać pacjentowi to, jak czytać własne emocje oraz jak na nie wpływać. Niedługo maszyny będą rozpoznawać emocje lepiej niż człowiek Maszyny coraz częściej reagują na emocje ludzi. Dostosowują reklamy, muzykę czy obrazy. Już niedługo analizowanie i mierzenie emocji pozwoli na nawiązanie bliskich relacji z robotami czy asystentami głosowymi. Analiza uczuć będzie miała też funkcje terapeutyczne. Emocje to przyszłość całego rynku smart urządzeń. Czytaj też: Mapa emocji - dowiedz się, jak ciało reaguje na poszczególne emocje Inteligencja emocjonalna: czym jest? Cechy osób inteligentnych emocjonalnie Aleksytymia to analfabetyzm emocjonalny, czyli brak słów dla emocji Osobowość chwiejna emocjonalnie: typy impulsywny i borderline. Przyczyny, objawy, leczenie Źródło:
Istnienie jest nacechowane różnymi emocjami – żyjemy i funkcjonujemy wśród nich. Każdego dnia towarzyszy nam szereg emocji. Emocje są w nas i nie możemy się ich wyrzec – rodzą się, dorastają i umierają razem z nami, są częścią naszego istnienia… Czym są emocje? Co to są emocje? Emocje to uczucia, odczucia, nastroje – to szereg świadomych i nieświadomych doznań, które powstają pod wpływem różnego rodzaju zdarzeń, poprzez świadome i nieświadome odbieranie wartości życia codziennego. Życie to uczestniczenie w procesie tworzenia, które przeplatane jest własnymi i cudzymi emocjami. Każdego dnia mamy kontakt z „czynnościami”, które wywołują u nas określony stany, odczucia – od stanu emocjonalnego podniecenia, po euforyczne rozgoryczenie. Tak więc na naszej drodze napotykamy na pozytywne i trudne emocje, a to, jak zostaną przez nas zinterpretowane, w jaki sposób będą przez nas odbierane wpływa na ich charakter. Jakie są rodzaje emocji? Pozytywne emocje to te, które są przez nas kojarzone z przyjemnymi odczuciami. Natomiast te trudne to te, które wywołują u nas smutek, żal – wszelaką przykrość, dyskomfort. To życie toczące się wokół nas w dużej mierze wpływa na treść emocji i na ich znaczenie. Gdy mówimy o świadomych emocjach, to mamy tu na myśli odczucia, które pojawiają się w określonych momentach, a my doskonale wiemy, że one się pojawią. Jest to niezwykła umiejętność interpretowania i postrzegania emocji. Wiemy kiedy się pojawiają i czego dotyczą. Jesteśmy świadomi w jaki sposób powstają i w jaki sposób je odbierać. Definiujemy i porządkujemy. Znamy te odczucia i wiemy, jak powinny być rozpatrywane oraz czego dotyczą. Natomiast gdy mówimy o emocjach nieświadomych, to mamy tu do czynienia z niekontrolowanymi emocjami, które powstają nagle. Nie jesteśmy ich w stanie przewidzieć, a praca nad nimi jest czasochłonna, ale warto zaznaczyć, że nie niemożliwa. Brak świadomości powstawania odczuć nie wyklucza nas z możliwości obserwowania i określania. Dzięki zaangażowaniu w samoobserwowanie i samozrozumienie zamieniamy nieświadomość w świadomość. Jak panować nas emocjami? Pamiętaj, że w codzienności częściej występuje nieświadomość niż racjonalne odczuwanie emocji. I tylko od nas samych zależy w jaki sposób je zinterpretujemy i czy pozwolimy, aby wpływały na nas destrukcyjnie. Jest to niezwykła umiejętność, którą należy nabyć, by to, co nietypowe i nieprzewidywalne nie wpływało na nas destrukcyjnie. Musimy nauczyć się obserwacji, definiowania i postrzegania, a w końcowym etapie świadomego odbierania. Od wczesnego dzieciństwa wielu z nas wypiera – wypiera emocje, które w pewny sposób nas kształtują. Szlifujemy wyparcie, tak jakby ono miało sprawić, że emocje całkowicie znikną. Zakładamy maski myśląc, że to jedyna i wspaniała droga do zakamuflowania tego, co nieoczekiwane i zbyt bolesne. Zaś to, co dzieje się w środku nas to wulkan emocji – gromadzimy i kolekcjonujemy je. Tłumienie emocji to nadanie granicy własnej energii. Świadome tłumienie w sobie emocji prowadzi do wielu patologii psychicznych. Energia karmiona ograniczeniami przybierze formę destruktywnej emocji. Czy mamy prawo uzewnętrzniać swoje emocje? Jedno jest pewne – nikt z nas nie ma prawa dusić się własnymi emocjami. Nikt z nas nie ma prawa wypierać i uciekać od samopoznania. Nikt z nas nie ma prawa dokonywać reżimu emocjonalnego. Tego typu destrukcyjne wypieranie kreuje obraz marionetek bez uczuć, funkcjonujących u boku bomby zegarowej. Przez lata nauczeni, że emocje powinny być schowane – bo w ten sposób będziemy postrzegani jako bardziej profesjonalni i bardziej inteligentni, racjonalni, a nawet idealni jest bardzo krzywdzące. Emocje są w nas i nie wiem, jak bardzo byśmy się starali to i tak nie uda nam się tego ukryć. Twarz bez wyrazu, ciało bez uczuć to na pewno nie właściwa droga życia w zgodzie ze samym sobą. Mamy prawo do każdej emocji, mamy prawo ją wyrazić i tym samym na jej treści pracować, tak aby stworzyć swój własny wartościowy świat. Jak kontrolować emocje? Na początek zaznaczę, że kontrolowanie nie jest surową dyscypliną, czy samowięzieniem. Kontrolowanie to przyzwolenie na wyrażenie emocji i ich obserwacja oraz głęboka interpretacja. Kontrola to piękno akceptacji, to zrozumienie procesów zachodzących wewnątrz nas. Kontrola to samobadanie i właśnie w tej formie powinniśmy rozpatrywać szereg emocji towarzyszących nam na co dzień. Zamiast pracować nad rolą strażnika, bądźmy i stańmy się badaczami. Porzućmy dawne krzywdzące ograniczenia i stańmy się inspektorami własnego wnętrza. Pamiętaj – każdy z nas potrzebuje samoświadomości, możliwości wglądu do samego siebie i poznania prawdy o samym sobie. To właśnie samoświadomość, czy samoobserwacja pozwoli nam uwolnić pojawiające się emocje i w pełni akceptować ich tymczasową obecność. Jak wpływać na swoje emocje? Poniżej przedstawimy kilka technik, które powinny stać się myślą przewodnią w trakcie badania własnych odczuć i emocji: SPOSÓB 1 – PRZYZWOLENIE Pozwól sobie na emocje – jesteśmy tylko ludźmi, a przejawianie emocji jest naszą ludzką cechą. Doświadczanie emocji jest naturalnym elementem życia każdego człowieka. Jest wpisane w nasze jestestwo. Jeśli wciąż będziesz się ograniczać to nigdy nie zrozumiesz siebie, nigdy nie staniesz się królem/ królową własnego wewnętrznego świata. Pozwól sobie doświadczyć emocji – poczuj je w sobie… SPOSÓB 2 – OBESRWACJA i ANALIZA Po tym, gdy już pozwolisz sobie poczuć emocje pójdź dalej i dokonaj analizy. Poczuj ich naturę, wartość i treść – rozważ ich genezę. Nie bój się notować i polemizować. Zadaj sobie kilka pytań: Kiedy najczęściej pojawiają się tak silne odczucia? Czy je rozumiem? Co próbują mi przekazać? Co dzieje się ze mną pod ich wpływem? Jaki mają charakter? To, co zaobserwujesz, zanotuj. Wnioski, które się pojawią, często mogą być dla Ciebie bardzo ważnymi odkryciami. Bezkrytyczna analiza, to świadomość własnego „Ja”. SPOSÓB 3 – OPANOWANIE i UZEWNĘTRZNIANIE W momencie poznania treści swoich emocji jesteś w stanie wprowadzić w życie odpowiednie kroki, by zmienić to, co niepożądane. Jesteś w stanie wypracować w sobie umiejętność kreowania i szerokiego mówienia o emocjach, które towarzyszą Ci w codzienności. Naucz się zatem wprost mówić o odczuciach, nie obawiaj się pogardy. Tylko ludzie odważni mówią o swoich emocjach. Jeśli czegoś się boisz – powiedz o tym nagłos. Jeśli dana rozmowa wiruje Twoimi emocjami – powiedz o tym. Określanie emocji i mówienie o nich prowadzi do ich opanowania. SPOSÓB 4 – NIE DZIAŁAJ W POŚPIECHU Jako samobadaniu i samoobserwcji wiemy, co dzieje się z nami, co dzieje się w naszym ciele, czy umyśle. Zachowaj harmonię – pozbądź się pośpiechu. Daj sobie czas… Zanim wypowiesz, czy uzewnętrznisz się dokonaj rozrachunku – poczekaj aż konkretnie sam/a przeanalizujesz burzę odczuć. Choć miałoby to trwać kilka minut, a rozmówca miałby zastanawiać, co się w tym momencie dzieje, to i tak warto mimo wszystko dać sobie przyzwolenie na chwilę zadumy. Odrobina czasu nie tylko pozwoli zdefiniować emocje, ale również je uspokoi. Na początku zawsze jest trudne dać sobie czas, ale potem staje się to łatwiejsze. Najważniejsze to wypracowanie nawyku chwilowej pauzy samobadania… SPOSÓB 5 – PRZYGOTUJ SIĘ Jeśli już wiesz, kiedy i w jaki sposób odczuwasz natłok emocji to warto się na to przygotować. Przygotuj się na to, co nieuniknione, a nawet przygotuj się na większą presję ze strony wewnętrznych odczuć. Świadomość ich wystąpienia da Ci szansę opanować to, co nosisz i działa destrukcyjnie. SPOSÓB 6 – PRZESTRZEŃ WERYFIKACJI Stwórz własna bazę, która będzie jednocześnie Twoją prywatną oazą. Oazą w której przemyślisz wszystkie, ale to wszystkie emocje, które spotykasz na co dzień. Ustal priorytety zmiany… SPOSÓB 7 – WIZUALIZUJ Jesteś w trakcie weryfikacji… Aby w pełni dopełnić ich poznanie, pozwól sobie na wizualizacje. Wyobrażaj sobie idealnego siebie – uporządkowującego emocje, panującego nad nimi. Jak wyglądasz? Co robisz? Co czujesz? Wizualizuj siebie pewnego i dominującego – pracuj nad własną samooceną. SPOSÓB 8 – WYCISZ EMOCJE W tym momencie będzie Ci potrzebny relaks. By dojść do tego momentu musisz być w pełni wyciszony/a i zmotywowany/a. Nigdy nie zapominaj o medytacji – to właśnie w niej możesz odnaleźć drogę do rozwiązania. Wczuj się w własnych oddech – opanuj technikę relaksu poprzez oddychanie. Jeśli zaś rozpiera Cię od środka jakaś wewnętrzna siła – zagospodaruj ją – bądź kreatywny/a – może taniec, śpiew… Twórczość wyzwala… Pamiętaj również o zimnym prysznicu, niech zimna woda ochłodzi gorączkę emocji. SPOSÓB 9 – ZMIENIAMY TRUDNOŚCI w POZYTYWY Zawsze pamiętaj o uśmiechu i pozytywnych myślach. Problemy z emocjami znikną, gdy odszukasz pozytywne myśli w nazbyt negatywnym świecie. Zawsze szukaj pozytywnych wartości. SPOSÓB 10 – ZMIENIAJ NAWYKI Od lat zakorzenione jest w nas to, co właściwe i to, co niewłaściwe. Czas na zmiany. Określ siebie – jak się zachowujesz i czy się z tym dobrze czujesz? Prowadź wewnętrzny dialog – nazywając emocje po imieniu. Polemizuj z dyskomfortem. Kiedy spotkasz się z własnym dyskomfortem twarzą w twarz, przekonasz się, że jest mniej niebezpieczny i przerażający, po prostu mniejszy, niż wydawał się wtedy, kiedy z całych sił starałeś/aś się go uniknąć. Nie unikaj emocji, po prostu zmieniaj nawyki. Gdy pomimo ciężkiej pracy i wszelkim staraniom nic się nie zmienia, a Ty wciąż tkwisz w martwym punkcie warto udać się na wizytę kontrolną do lekarza specjalisty. Przyczyną wewnętrznego chaosu mogą być problemy zdrowotne. Zanim rzucisz wszystko na swój wybuchowy charakter i chwiejną osobowość sprawdź, co się dzieje wewnątrz Ciebie – może warto przebadać wewnętrzny świat hormonów i dalej kontynuować plan kontroli własnych odczuć, ale tym razem już o wiele łatwiej, bo zdrowiej i w harmonii. Mimo, że w tym momencie poznaliśmy szereg sposobów na trudne i destrukcyjne emocje, to i tak pamiętaj, że Twoja droga rozpoczęła się właśnie teraz. Opanowanie umiejętności znoszenia dyskomfortu służącego zdrowej przemianie, to najtrudniejsze z zadań, które stoją właśnie teraz przed Tobą. W przeszłości pewnego rodzaju dyskomfort stanowił preludium do ustąpienia wewnętrznemu chaosowi, do tego, by emocje rządziły Tobą, a nie Ty nimi, ale właśnie teraz wszystko się zmieni i odmieni. Postaw pierwszy krok do zmiany – wszystko zaczyna się zmieniać zarówno wewnętrznie, jaki i zewnętrznie. Odzyskujesz swój integrowany świat emocji, w którym tylko Ty panujesz – świadomie panujesz… A w jaki Ty sposób radzisz sobie z emocjami? Co Ci pomaga, a co przeszkadza? Autorka: Agnieszka » O MNIE ODSZUKAJ RADOŚĆ W KILKU SŁOWACH - CZYTAJ i UCZ SIĘ DZIENNIK MIŁOŚCI WŁASNEJ „DZIENNIK MIŁOŚCI WŁASNEJ” to e-book dla każdego, kto chce zacząć siebie kochać. To propozycja dla wszystkich którzy pragną patrzeć na siebie oczami szacunku, zrozumienia, akceptacji i wdzięczności ❤❤❤ (więcej…) CZYTAJ ELIKSIR PEWNOŚCI SIEBIE ELIKSIR PEWNOŚCI SIEBIE, czyli jak pokonać wewnętrzne i zewnętrzne blokady? Istnieją takie momenty, w których z wielkim cierpieniem na duszy wątpimy w siebie. Nie czujemy się zbyt dobrze we własnej skórze, odczuwamy ucisk w gardle, nogi odmawiają posłuszeństwa, a serce zbyt szybko zaczyna bić. Człowiek sam ze sobą czuje się źle. A wszystko z powodu kulejącej pewności siebie, która daje o sobie znać, w takich momentach, które są dla nas nazbyt obciążające. Dlatego postanowiłam napisać książkę, która dokładnie zobrazuje, jak stać się pewnym siebie człowiekiem. (więcej…) CZYTAJ Źródła braku pewności siebie, czyli skąd u ludzi niskie poczucie wartości? „Źródła braku pewności siebie” to e-book dla każdego, kto chce wziąć pewność siebie w swoje ręce i podjąć decyzję, co dalej powinien z nią zrobić. To nade wszystko źródło schematów głęboko zakorzenionych w podświadomości. To prawda o tym skąd u ludzi niskie poczucie wartości, jak również o tym, co wpływało i wpływa cały czas na naszą pewność siebie. W e-booku: (więcej…) CZYTAJ TOXIC 2, jak poradzić sobie z miłością, która Cię niszczy? Toksyczna więź… Coraz bardziej świadomi, a jednak wciąż tak bardzo nieświadomi… Niestety wciąż zbyt wiele osób tkwi w toksycznych relacjach, całkowicie rujnując swoje zdrowie psychiczne. Nazbyt wiele osób wciąż nieświadomie oddaje swoje życie w ręce wampira emocjonalnego. Traci wszystko – szczęście, radość, poczucie bezpieczeństwa, spokój, swoje prawa, zdrowie i to wszystko w imię zasad, które zostały zbudowane przez toksycznego wampira. Jednak w życiu każdego z nas przychodzi taki moment w których pragniemy tylko jednego – wolności i rozumienia… Czy należysz do tych osób? (więcej…) CZYTAJ TOXIC, jak sobie radzić z osobami, które utrudniają Ci życie? Emocjonalnie wykorzystani… Emocjonalny wampir to szantażysta o wielu twarzach. Gra i wykorzystuje – owija sobie nas wokół palca i nawet nie wiemy kiedy, a już zachowujemy się tak, jak on sobie tego życzy. To nie Twoja wina!!! Emocjonalny szantażysta to cholerny manipulator – wykorzysta wszystko i wszystkich, by zdobyć to, co jest mu w danej chwili potrzebne. W nosie ma uczucia innych – najważniejsze to podbudowanie własnego ego… Najtrudniejszy moment naszego życia to ten, w którym w końcu zdajemy sobie sprawę z faktu, że ta osoba nas krzywdzi. Ciągła krytyka, obgadywanie, niedorzeczne plotki, brak szacunku, obojętność ze strony bliskich… Odczuwasz to u siebie w życiu? (więcej…) CZYTAJ CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI Sztuka perswazji to sposób na życie… Choć mylona z manipulacją, to jednak jest bardzo daleka od tego postępowania… Perswazja to sposób przekonywania do własnych racji bez wpływu na zdrowie innej osoby. Pomaga dojść do konsensusu poprzez dyskusję zainteresowanych stron nad zaistniałym problemem – tym samym otwiera drogę do jego rozwiązania. Jest również nieodzownym czynnikiem łagodzącym wszelkie kłótnie, czy spory. Należy pamięć, że perswazja nie polega na zmuszaniu, jak to lubi robić manipulacja. Perswazja nigdy nie jest powiązana z kłamstwem, czy mówieniem nieprawdy. Skupia się przede wszystkim na argumentowaniu danych twierdzeń i postaw w sposób rzeczowy i kompetentny. …ale dość z teorią… Czas zobaczyć, czego nauczy nas CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI… Publikacji pomoże przede wszystkim opanować bezcenne techniki życia wśród wielu różnych osobowości… (więcej…) CZYTAJ DEPRESJA NIEWIDZIALNY WRÓG DEPRESJA WCIĄŻ OBECNA… Do tej pory na temat depresji powstało wiele książek, jednak wszystkie „jakieś takieś”… Niby służą pomocą, a wciąż zbyt wiele w nich skomplikowanych terminów… Zbyt mało poradników – zbyt mało prostych przekazów… Dzisiaj chcę Ci przedstawić pozycję, która jest daleka od medycznych nierozumianych słów. Nie znajdziesz tu nic trudnego do zrozumienia. Ta książka jest napisana, by służyć i pomagać – ma zwiększyć świadomość samego chorującego, jak i jego najbliższych, którzy walczą razem z nim. (więcej…) CZYTAJ ZBURZĘ TEN MUR CZAS NA ZMIANY… Czy masz czasem tak, że gdziekolwiek się ruszysz, to napotykasz na mur? Próbujesz coś zmienić, coś osiągnąć, ale nic się nie zmienia? Jest pewien sposób na to… Czas zburzyć ten okropny mur, który przez lata budowany był przez porażki, negatywne myśli, krzywdzące opinie, brak pewności siebie, trudne dzieciństwo, okrutne utarte schematy… Wszystko, czego teraz potrzebujesz, to uświadomienie sobie, jak dotrzeć do własnego szczęścia. Dzięki tej książce odzyskać siebie – zrozumiesz i zaakceptujesz, a przede wszystkim nauczysz się prawdziwie żyć. Trener rozwoju osobistego pomoże Ci zrozumieć, co to znaczy żyć pełnią życia. (więcej…) CZYTAJ WŁADCA SŁOWA Władca słowa… Jak skutecznie i celnie wymierzać słowo, aby osiągnąć władzę nad ludzkimi emocjami? Książka, której opis właśnie czytasz, stawia sobie za cel dać Ci władzę nad ludzkimi emocjami. Będzie tu mowa o tym, jak możesz się nauczyć sięgać poza racjonalne motywy innych ludzi i oddziaływać bezpośrednio na ich instynkty, rozbudzając i rozpalając swymi słowami ich wyobraźnię. Pokażemy Ci, w jaki sposób, sięgając poza racjonalne motywy słuchacza, możesz rozpalać wyobraźnię samymi słowami. Czyli, w skrócie, dowiesz się przede wszystkim… Nauczy się – Jak bezpośrednio wpływać na ludzkie instynkty, emocje i wyobraźnię, sprawiając, że wszelkie Twoje sugestie staną się nieodparcie fascynujące, zniewalające i hipnotyczne? (więcej…) CZYTAJ POTĘGA ŻYCIA – Jak zacząć od nowa, nie zmieniając wszystkiego wokół? Każdy z nas w pewnym momencie swojego życia staje oko w oko z potrzebą zmiany, która często przychodzi niespodziewanie i od której tak naprawdę nie ma odwrotu. Zmiana dotyczy różnych sfer naszego życia, ale w dużej mierze będzie krążyć wokół wewnętrznej potrzeby natychmiastowej odmiany własnego losu… Wewnętrzny głos krzyczy: „muszę coś zmienić, bo inaczej zwariuję”… Zmiana jest nieunikniona, a Ty od dzisiaj stajesz się jej mapą i przewodnikiem… (więcej…) CZYTAJ
Regulacja emocji oznacza takie kierowanie swoimi doświadczeniami emocjonalnymi, które sprawia, że emocje nam służą: dostarczają ważnych informacji, prowadzą do poczucia pełni życia oraz prawdy o sobie. Aby było to możliwe, potrzebne jest dokonywanie dość złożonego procesu. Składniki regulacji emocjonalnejO regulacji emocjonalnej można myśleć jako o optymalnym dystansie od własnych emocji. Gdy oddalamy się od emocji zbyt daleko, pozbawiamy się ważnego sposobu komunikacji ze sobą i światem. Gdy jesteśmy zbyt blisko nich, zatapiamy się w doświadczeniu, a przeżycia nas zalewają. Rozregulowane emocje są więc zbyt ciche lub za głośne, aby można było z nich korzystać. Optymalna regulacja emocjonalna składa się z kilku etapów:Rozpoznanie emocjonalnego pobudzenia – na tym etapie wiemy tylko, że „coś się z nami dzieje”, jeszcze nie wiemy – dowiadujemy się jakie jest to, co czujemy (np. ciężkie, gorące, drżące), a potem co tak naprawdę czujemy. Ten etap obejmuje zróżnicowanie pobudzenia emocjonalnego, czyli nazwanie emocji: smutku, złości, radości itd. Zróżnicowanie emocji może być podstępne, gdyż nierzadko jedne emocje (tzw. emocje wtórne) przykrywają lub zasłaniają inne (tzw. emocje pierwotne). Klasyczną „zasłoną dymną” dla smutku lub bezradności jest złość. Wolimy doświadczać poczucia mocy i sprawczości, które wiąże się ze złością niż słabości i braku energii idących z bezradnością. Takich zasłon jest zresztą wiele więcej: złość często przykrywa też strach lub ból i zranienie. Z kolei smutek lub poczucie winy czasem przykrywa pierwotną – obejmuje podjęcie decyzji co z doświadczaną emocją zrobimy: czy ją wyrazimy i jeśli tak, to w jaki sposób. Ważne, żebyśmy rzeczywiście mieli wewnętrzny wybór, a nie przymus. Jeśli nie zdarza się nam wyrażać złości, niezgody czy niezadowolenia, to można się spodziewać, że ta umiejętność jest zablokowana, a okazanie lub ukrycie emocji jest wynikiem wewnętrznego przymusu, a nie – emocje są zwykle „na wierzchu” potrzeby. Co jest w środku? Doświadczanie złości może być przejawem potrzeby, by szanowane były moje granice. Za smutkiem może stać potrzeba czyjejś obecności lub bycia po zaspokojenie potrzeby – gdy już wiemy, jaka potrzeba stoi za emocją, do nas należy zadbanie o to, by była zaspokojona. Jeśli potrzebuję obecności, to zadbam o to, by spotkać się z bliską osobą, a jeśli chcę by moje granice były szanowane, skonfrontuję się z osobą, która je regulacja emocjonalna składa się więc z licznych elementów. Idealny proces wyglądałby tak: rozpoznaję pobudzenie emocjonalne, potrafię je trafnie rozróżnić (nazwać), mam wybór w jaki sposób wyrażę (lub nie) własne emocje. Orientuję się, jaka potrzeba stoi za moim przeżyciem i potrafię po nią sięgnąć we własnym zakresie lub z pomocą innych osób. W efekcie mam poczucie zrozumienia, ulgi, zaspokojenia, spójności wewnętrznej i dobrego połączenia z innymi regulacja emocjonalna i psychoterapiaJako że proces regulacji jest złożony, łatwo sobie wyobrazić, że może dojść do jego zakłócenia na różnych etapach. Często pobudzenie emocjonalne jest doświadczane jako na tyle nieprzyjemne, że próbujemy się go szybko pozbyć, zanim uda się rozpoznać, o czym ono jest. Może się to dziać przy pomocy środków, które od zewnątrz mają regulować naszą wewnętrzną rzeczywistość np.:alkohol i inne używkizajadanie emocji,odłączania się przez spędzanie czasu przy ekranach,seks,nadmiarowa aktywność fizyczna,agresja („odreagowanie” emocji na innych).Większość z tych aktywności nie jest oczywiście destrukcyjna sama w sobie, niesłużące jest nawykowe używanie ich w intencji, by „po prostu nie czuć”. Skutkuje to co prawda chwilową ulgą, jednak efektem jest też to, że istotne potrzeby pozostają niezaspokojone, a spragnione napełnienia naczynie w środku nas pozostaje zakłócenia procesu regulacji może dojść na innych etapach, na przykład: „Wiem że coś mi jest, ale nie mam pojęcia co to jest/takiego”. Za świadomością pobudzenia i stojących za nim uczuciami może nie iść świadomość potrzeby: „Jest mi smutno, ale nie wiem czego bym potrzebował”. Może pojawić się też rezygnacja z sięgnięcia po zaspokojenie potrzeby: „Potrzebuję przytulenia, ale nie powiem o tym nikomu, niech się sami domyślą”.Dobre korzystanie z sygnałów emocjonalnych i zakłócenia tego procesu na każdym z tych etapów może być przedmiotem pracy w trakcie psychoterapii. Psychoterapia pomoże rozpoznawać własne stany emocjonalne, uelastyczniać sposoby ekspresji emocjonalnej i usuwać blokady w wyrażaniu. Psychoterapeuta będzie też towarzyszem w nauce i testowaniu strategii zaspokajania potrzeb.
zalewają nas emocje co to znaczy